Zastanawiam się nad oceną kampanii i mam problem.
Pierwsze dwa epizody zapowiadały świetną kampanię. Odpaliłem standardowo na tytanie i miałem problemy w pierwszym epizodzie by wytrzymać nawałę wroga. Ale tak jak minęły 2 epizody tak zaczęły się rozczarowania.
Z jednej strony rozumiem, że autor chciał stworzyć "wielką" grę (co widać po moim załączniku, rzadko jest możliwość dokonania czegoś takiego), ale wielka gra wymaga wielkiej pracy. Mapy są niedopracowane, żeby nie powiedzieć "odwalone" aby tylko były. Wszystkie wybrzeża proste (narzekałem na Haspena z powodu małej ilości miejsca nad wodą, ale tu widzę zdecydowaną przesadę). Do tego nie podoba mi się robienie w edytorze rzeczy nie przewidzianych przez Zeusa; w jednej kolonii miało być trzęsienie ziemi i niby lawa miała spływać z gór, ale kiedy spłynęła to grafika i mapa się sypnęła i wyglądało to koszmarnie, do tego zbyt wiele poziomów (Haspen pisał o tym, że wtedy też grafika się sypie, chyba powyżej 2 poziomów, robią się czarno-fioletowe fragmenty mapy). Wszystkiego jest w bród, nie brakuje żadnego surowca, bez problemu można podbić wszystkich przeciwników, cele misji są zbyt proste i było kilka epizodów, które robiłem w kilka minut (czasem musiał minąć rok by zaliczyło wydobycie). Do tego posiadane w mieście świątynie ułatwiły zbyt mocno tę prostą grę. Daję 3/10, tylko dlatego, że rzeczywiście udało się stworzyć w sensie zaopatrzeniowym wielką grę oraz pojawiło się dwóch herosów i Artemida z Afrodytą atakowały (ale nie wiem czemu, nie było to nigdzie wyjaśnione). Za bardzo czułem "grę", nie wczułem się w fabułę, zbyt mało postaci fabularnych i wszystkie teksty w formie dziennika informacyjnego a nie opowieści, która by mnie wciągnęła jak Rodzeństwo z Północy lub Bizancjum.