
Teraz już o wiele lepiej gram typowe poradniki jaki styl budowania obrać, na co nacisk w większym stopniu lub mniejszym stosować chodzi o budynki policja szpitale j strażnice naprawcze czy studnie aż po świątynie. Czas swoje zrobił doświadczenia nabrałem ale gra nadal wciąga sama przyjemność.
Pozdrawiam wszystkich zeusowych strategów 

. Nonstop przeszkadzał mi potwór, ludzie mnie nienawidzili, aż się zdenerwowałem i zasięgłem po poradnik i co znalazłem? LoL, GTA, itd. itp. ale nic o Zeusie! Więc wziąłem się w garść i zacząłem "koksić". Potem komp mi się spalił i Zapomniałem o Zeusie, aż sobie o nim przypomniałem rok czy dwie wiosny temu
A no i warto wspomnieć, że ja się nauczyłem czytać dopiero w 1 klasie podst. a jak grałem chodziłęm do przedszkola -_-
). Dlatego po wstępnych oględzinach pierwszego epizodu oceniałem całą grę. Jeśli nie można było zbudować świątyni (które i tak ledwie wiedziałem jak wznieść), albo byl jakiś potwór to gra klasyfikowała się do kategorii ,,niefajnych''. W wyniku czego grałem chyba tylko w ekonomiczną grę otwartą i pare misji z Posejdona. Gdy mi się juz znudziły to zacząłem projektować własne misje. Gdy po jakiś dwóch miesiącach udało mi się jakąś w ogóle s t w o r z y ć ,to na świecie istniało jakieś 7 miast, każde było wasalem i płaciło mi po 100 płyt marmuru, 100 kloców drewna, 100 paczek żywności itd. oraz po 99999 drachm co w praktyce okazało się że płacili mi jakieś -1000 drachm. I pieniążki ubywały...
. Pamiętam, że w mieście tym nie było żadnego dostępu do wody. Ale za to ile frajdy sprawiał proszący o świątynie Posejdon grzebiący sie w piasku


)
)
)
. Fontannę stosowałem jeszcze jako element estetyki. Moje dzielnice były po prostu długimi krechami, a w jej skład wchodziło: kilkanaście domów (chaty i szałasy), punkt naprawczy (z fontanną oczywiście) i agora z przypadkowymi straganami> 
