Ja też miałem problemy z Heraklesem. Ze wzgledu, że moje domki żadko były wyższego poziomu niż chata, miasto o liczbie mieszkańców 1500 naprawdę było wyzwaniem. Dlatego zbudowałem do tego specjalną ogromną dzielnicę, w której jedynymi budynkami oprócz szałasów był punktów naprawczych i gimnazja. Zaczęły mi się tam roić potem choróbska, bandyci, bezrobotni i reszta całego marginesu społecznego. Ale Herakles przybył

Pamiętam że nie chciało mi się przechodzić żadnych misji (na samym początku chyba nawet nie wiedziałem że jest taka możliwość

). Dlatego po wstępnych oględzinach pierwszego epizodu oceniałem całą grę. Jeśli nie można było zbudować świątyni (które i tak ledwie wiedziałem jak wznieść), albo byl jakiś potwór to gra klasyfikowała się do kategorii ,,niefajnych''. W wyniku czego grałem chyba tylko w ekonomiczną grę otwartą i pare misji z Posejdona. Gdy mi się juz znudziły to zacząłem projektować własne misje. Gdy po jakiś dwóch miesiącach udało mi się jakąś w ogóle s t w o r z y ć ,to na świecie istniało jakieś 7 miast, każde było wasalem i płaciło mi po 100 płyt marmuru, 100 kloców drewna, 100 paczek żywności itd. oraz po 99999 drachm co w praktyce okazało się że płacili mi jakieś -1000 drachm. I pieniążki ubywały...

. Pamiętam, że w mieście tym nie było żadnego dostępu do wody. Ale za to ile frajdy sprawiał proszący o świątynie Posejdon grzebiący sie w piasku
Ale najgłupsze moje zachowanie w Zeusie to chyba to kiedy grałem jeszcze nie na swoim komputerze i wpadłem w ogromne długi i inni dawali mi pomoc finansową, to ja ją odrzucałem (bo przecież pani w przedzkolu mówiła, że nie wolno przyjmować prezentów od nieznajomych)

Oj tak, było się noobem. Oj tak.
