Nieśmiertelne Gry Szukaj
Nieśmiertelne Gry

Wyślij odpowiedź

Nazwa:
Email:
Temat:
Ikona wiadomości:

Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek

Wpisz litery widoczne na obrazku:
Napisz malymi literami ile to jest dziesiec odjac dwa (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre dwa):
Napisz malymi literami ile to jest cztery odjac jeden (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre piec):
Napisz malymi literami ile to jest cztery odjac cztery (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre trzy):
Stolica Polski (malymi literami) (na koncu (bez spacji) dopisz liczbe dwadziescia dwa):
Napisz malymi literami ile to jest piec odjac jeden (na koncu (bez spacji) dopisz liczbe sto osiem):

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć


Podgląd wątku

Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 14.01.2012, 14:39:47 »

Biorąc pod uwagę popularność czwartej edycji to ja nie wiem, kiedy miałaby piąta powstać. :]
Już powstaje. W styczniu na konwencji będzie próbna wersja reguł grywalna, a wkrótce potem będą playtesty dostępne dla (potencjalnie) każdego, kto się zapisał. Jeszcze chyba można się zapisać.
Wysłany przez: Lichołaj
« dnia: 14.01.2012, 14:31:13 »

O, to widzę, że dobrze dzwoniło i nawet kaplica nie tak odległa...

Mówiąc o Planescape mam na myśli kwestię 'miejsca postaci mitologicznych i innych Mocy we wspólnym settingu'. Nie żeby wszystko tam mi się podobało, ale tak mi się skojarzyło.

Biorąc pod uwagę popularność czwartej edycji to ja nie wiem, kiedy miałaby piąta powstać. :]
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 14.01.2012, 14:19:07 »

Łał.

Świetne.

Panie, idź Pan do Czarodziejów z Wybrzeża i wskrześ Pan Planescape! :D
Planescape? Pfft. Spelljammer FTW!
Nawiasem mówiąc, świat Olamu był tworzony pierwotnie pod D&D. Jeśli piąta edycja będzie miała przystępną licencję typu OGL, zamierzam użyć tą okazję do opublikowania Olamu jako świata pod D&D - a jak się Czarodziejom spodoba, może twoje życzenie pomogę spełnić. ;)
Wysłany przez: Lichołaj
« dnia: 14.01.2012, 13:53:24 »

Łał.

Świetne.

Panie, idź Pan do Czarodziejów z Wybrzeża i wskrześ Pan Planescape! :D
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 13.01.2012, 22:39:54 »

Wspaniale się to czyta :D A mit o drwalach i Cain'ie to póki co najlepszy tekst. Oczyma wyobraźni już widziałem ich chytre uśmiechy od ucha do ucha gdy kroczyli do świątyni, przekonani że tym razem im się uda.

I znalazłem tylko jeden brakujący nawias, na samym początku :P


Rzeczywiście - ale już edytować nie mogę.

To się cieszę, że się podoba. Widzę, że repetycja rzeczywiście potrafi być dość silnym środkiem.
Wysłany przez: Haspen
« dnia: 13.01.2012, 22:26:31 »

Wspaniale się to czyta :D A mit o drwalach i Cain'ie to póki co najlepszy tekst. Oczyma wyobraźni już widziałem ich chytre uśmiechy od ucha do ucha gdy kroczyli do świątyni, przekonani że tym razem im się uda.

I znalazłem tylko jeden brakujący nawias, na samym początku :P

Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 13.01.2012, 19:50:45 »

Przybywam więc aż z trzema nowymi mitami, w tym dwa o Krasnoludach - przygotowane na okazję, gdyby miały się pojawić w grze Sangre na Agorze - ale warte zapoznania dla ogólnej publiki. Jeśli więc w związku z tym można by prosić moderatora o zmianę nazwy wątku na Mity Olamu i dodanie starego tytułu (Dolios i narodziny bliźniaczek) pod pierwszym hr-em, będę wdzięczny. A tymczasem, oto kolejne mity Olamu.


Tragedia Karla, Jarla i Thralla.

Ta historia jest znana wśród wszystkich krasnoludów jako opowieść o osobach żyjących u zarania dziejów Nidvalliru - o trzech pół-bogach, których tragiczna historia do dziś służy za inspirację dramaturgom, w tym do słynnej trylogii pióra Harwalda Dudhgeirra, pt. "Karl", "Thrall" i "Jarl" (w tej chronologicznej kolejności, choć pisanej w tej samej kolejności co imiona braci, według ich wieku.)

Otóż kiedyś Dolios miał z krasnoludzką królewną Jagną trzech synów, Karla, Jarla i Thralla. Ich dziadek, a ojciec Jagny, był potężnym krasnoludzkim królem o imieniu Mjollar - czyli Młot - i założycielem jednego z najsilniejszych dziś królestw, Mjollarkeinu. Mjollar nie miał żadnych innych dzieci, toteż potomstwo bóstwa i jego córki było jego jedyną nadzieją na stabilność królestwa. Cała trójka była wychowywana na honorowych, krasnoludzkich wojowników i cała trójka była świetna w wojaczce, ale wszyscy różnili się temperamentem. Najstarszy, Karl, był wychowywany na króla i dbano o niego pod każdym względem. W rezultacie, wykształciła się u niego słaba osobowość, łatwo wpadająca pod wpływy innych. Tymczasem Jarl, średni z braci, był najsilniejszy i najbardziej agresywny, zawsze walcząc o swoje - nawet gdy nie musiał. W końcu Thrall, najmłodszy, walczył jeśli zaszła taka konieczność, ale średnio interesowały go sprawy państwa.

Gdy po wielu latach stary Mjollar w końcu zmarł, podobno na łożu śmierci podziękował bogom, że Jarl nie jest najstarszym z braci - albowiem źle by królestwu było za rządów takiego osobnika, jak on. Natychmiast po pogrzebie, szlachta przygotowała się do koronacji Karla na króla, jak przystało wedle prawa sukcesji. Karl wstąpił na tron i rozpoczął swoje rządy - jednak szlachta szybko zatęskniła za Mjollarem. Jak za młodości, Karl był słaby i łatwy do przekonania, powoli tracąc terytorium królestwa i obniżając podatki. Jarl, jako najbliższy doradca brata, robił co mógł, by wyratować królestwo gospodarczo, ale niewiele mógł zrobić, póki na tronie siedział jego brat nieudacznik. Wtedy przyszła do niego jego żona, czarownica i Eisk Jaat, która zaczęła mu podszeptywać nieprzystojne myśli - aby usunąć brata z tronu i szybko się pozbyć jego słabych i pozbawionych honoru rządów. Choć Jarl długo się wahał, w końcu przystał na propozycję żony i dolał trucizny do wina brata. Karl zaczął się dusić i dławić i choć już umierał, zdawało się, że poradzi sobie z trucizną - jak na krasnoluda przystało. Wtedy Jarl stracił cierpliwość i wbił sztylet w serce Karla, dobijając go.

Jarl szybko zatuszował mord, podając jako oficjalną przyczynę zgonu zadławienie się ciastem. Wówczas żona Karla, córka niejakiego Hygnira, odkryła spisek, dostrzegając w ciele męża ranę po sztylecie i ślad zatrutego wina na jego ustach. Gdy oskarżyła Jarla w jego prywatnych komnatach, ten zaatakował ją, by zatrzeć ślady - choć Karlina powoływała się na swoją ciążę i błagała go o litość, Jarl w końcu ją zamordował - za przyczynę śmierci podając "okropną żałość po śmierci męża". Ponieważ oprócz nienarodzonego dziecka Karl innych dzieci nie miał, tron należał teraz w pełni do Jarla. Rozpoczęły się wówczas jego długie rządy tyranii.

Jarl rządził żelazną ręką, prowadząc drakońskie prawa - oko za oko, ząb za ząb. Prawo nie miało żadnej litości nad skazańcami w tamtych czasach, a jakikolwiek wyraz niezadowolenia z władzy był szybko tłumiony - czy to szlachta, czy plebs. Jarl szybko narobił sobie wielu wrogów i gdy żądza władzy zaczęła do reszty pożerać jego zdrowy rozsądek, sprzedał swojego ostatniego brata, Thralla, w niewolę, by ten nigdy nie mógł odebrać mu władzy. W tym czasie także urodzili się mu dwaj synowie, Jurgen i Billung. Dbał o synów i pilnował, by ci nigdy nie mieli kontaktu z pospólstwem, trzymając ich ściśle w królewskich komnatach, gdzie mieli uczyć się tylko tego, na co pozwalał im ojciec. Królestwo pozostało w tym stanie wiele lat, a inni królowie powoli zrywali z Jarlem kontakty.

W końcu pewnego dnia, służba przyniosła Jarlowi złe wieści. W królewskich stajniach złapali dwóch młodocianych złodziei, którzy próbowali ukraść jego najlepsze konie. Jarl nigdy nie miał żadnych skrupułów, toteż natychmiast zażądał by koniokradów ukrócić o głowę. Ponieważ jednak właśnie ucztował, zażądał by w dodatku przynieść mu ich głowy na srebrnej misie - by mógł obejrzeć twarze tych nieudaczników. Jarl jadł i pił dalej ze swoją posłuszną szlachtą, i w końcu służba przyniosła srebrną misę, przykrytą pokrywą. Gdy unieśli pokrywę, serce Jarla stanęło na moment - albowiem na misie znajdowały się głowy jego synów. Albowiem nigdy nie wypuszczał ich do służby, ta ich nie rozpoznała, gdy próbowali wziąć konie na przejażdżkę. Zrozpaczony tym co zrobił swoim ledwo pełnoletnim synom, Jarl popadł w rozpacz i w końcu ukręcił ze sznura szubienicę - jeszcze tej samej nocy odebrał sobie życie, w ostatnich słowach podobno przepraszając swojego brata, szwagierkę i synów za swoje czyny.

Gdy rano wieść rozeszła się po zamku, szlachta popadła w panikę. Stara czarownica i żona Jarla postanowiła zbiec i na oczach strażników zmieniła się w orła, by wylecieć przez okno. To był jednak jej błąd - źle opłacani i terroryzowani strażnicy tylko czekali na moment zemsty na wiedźmie - osiem strzał dopadło ją i zabiło zanim zdążyła opuścić pałac. Wtedy wieść doszła do wciąż żyjącej, choć bardzo starej Jagny, matki braci. Gdy usłyszała że w jedną noc zginęła cała jej rodzina (a ponieważ o Thrallu nie było nic słychać, był uznawany za zmarłego przed laty), jej stare serce w końcu nie wytrzymało i królewna zmarła w swoim łóżku.

Królestwo pogrążyło się w chaosie, gdy różni wodzowie i hrabowie zaczęli walczyć - i słownie, i orężem - o przejęcie władzy po nagle wymarłej rodzinie królewskiej. Trzy lata królestwo się rozpadało, gdy przybyła najmniej spodziewana osoba. Otóż Thrall, po sprzedaniu w niewolę, nie pogodził się ze swym losem i wywalczył sobie wolność, własnoręcznie, bez żadnej broni, zabijając wszystkich swoich strażników. Razem ze sobą, wyzwolił bandę goliatów, która z wdzięczności przysięgła mu wierność. Razem z nimi, zorganizował sobie całą armię goliatów i z nimi ruszył na Mjolkein by zemścić się na podłym i pozbawionym honoru bracie. Gdy jednak przybył, nie tylko Jarl już nie żył od kilku lat, ale królestwo się rozpadało. Thrall użył swojej armii, by rozbić zbuntowanych szlachciców i zjednoczyć królestwo, przyjmując na swe skronie koronę dziadka. Thrall od tej pory stał się wielkim władcą i herosem - prawdziwą legendą, do dorównania której aspirują wszystkie krasnoludy. Po dziś dzień, jego potomkowie siedzą na tronie Mjolkeinu, a historia ich przodka i jego braci stały się jedną z najważniejszych legend tych stron.


Wojna i pokój

Historia ta opowiada o dwóch miastach, Zatharionie i Lacedemonii. Niektóre inne cywilizacje zamieniają nazwy tych miast na potężne miasta w swoim kraju, ale nie o to naprawdę chodzi, gdzie dokładnie się to wydarzyło, gdyż sedno tkwi w samych wydarzeniach. Otóż Zatharion i Lacedemonia zawsze miały bardzo napięte stosunki - jedno miasto miłowało pokój i lecznictwo, a drugie - wojnę i zniszczenie. Ich patronowie - Veneta i Perses - również pałali do siebie nienawiścią i zawsze trzymali się od siebie z daleka podczas uczt na Erberusie.

Wprawdzie te miasta się nie lubiały, ale ich mieszkańcy i wodzowie po prostu trzymali się z dala od siebie, tak jak Veneta i Perses. Pewnego razu jednak coś się zmieniło. Nagle, Lacedemonia zmusztrowała swoje armie i ruszyła na Zatharion. Choć miasto pokoju było przygotowane i wyszkolone na wypadek wszelkiej wojny, z niewiadomych powodów armia Lacedemonii po prostu zmiażdżyła armię Zatharionu i ruszyła pod jego mury. Nikt nie wiedział jak to możliwe, aż do miasta dotarły pogłoski o potwornym żołnierzu - odzianym w czarną zbroję, dzierżącym miecz czerwony od krwi i wrzeszczącym w niebogłosy - a co najważniejsze, o twarzy umalowanej na niebiesko i czerwono. Te wszystkie znaki i fakt, że ów żołnierz z każdym ciosem kogoś zabijał, oznajmiło mieszkańcom Zatharionu jeden fakt - przeciwko nim wystąpił sam Perses, bóg wojny i zniszczenia.

Zathariończycy początkowo spanikowali, wierząc że ich zniszczenie jest nieuniknione, ale arcykapłan miejski wystąpił przed władcami i zaproponował im rozwiązanie: jeśli bóstwo jest przeciwko nim, muszą mieć też bóstwo po swojej stronie - najlepiej bóstwo przeciwne Persesowi. Lud zaczął się modlić do swoich dwóch bogów: Venety, bogini pokoju i Agraeusa, boga obrońców i stróżów - gdyż obaj byli bóstwami aspektów przeciwnych Persesowi. Gdy wieści o Persesie jawnie pomagającym jednej stronie w konflikcie dotarły na szczyty Erberu, bogowie natychmiast zstąpili do Zatharionu, by pomóc bezbronnym mieszkańcom. W ten sposób, Veneta i Agraeus ruszyli na spotkanie Persesowi.

Bóg zniszczenia wyczuł obecność swojego rodzeństwa i wyszedł im z armią na spotkanie. Bogowie zaczęli apelować do Berserka o odstąpienie od konfliktu i wycofanie się, ale ten kategorycznie odmawiał. Gdy żadne logiczne argumenty nie mogły zmienić jego zdania, Agraeus powołał się na swoje pokrewieństwo z bogiem wojny i zawołał go by na miłość braterską odstąpił od walki. Perses pogładził się po brodzie, zastanowił i orzekł, że w końcu go przekonano, prosząc Agraeusa by ten uścisnął go jak na brata przystało. Tarczownik wystąpił więc do uścisku, lecz gdy objął brata, ten wyciągnął zza pasa sztylet i wbił go w plecy Agraeusa. Gdy awatar cielesny bóstwa obrońców wykrwawiał się na śmierć, bogini pokoju zamarła z przerażenia - Perses wykorzystał ten moment, pochwycił ją i porwał na swój rydwan, wioząc ją do swojej świątyni w Lacedemonie.

Gdy tylko Agraeus odtworzył swoje ciało na szczycie Erberu, doniósł bogom o stanie sytuacji. Większość jednak obawiała się nieprzewidywalności i agresji Persesa, i mimo że wiedzieli o tym, że trzeba go powstrzymać, nikt nie chciał wystąpić do działania. Wówczas naprzód wystąpił Semaios, bóstwo znane tylko jako Chorąży - drobny bożek, którego jedyną rolą na szczycie Erberu było niesienie sztandaru. Choć Semaios nie dawał po sobie znać, po cichu kochał boginię pokoju i uznał, że jest jej winien ten akt poświęcenia. Bogowie pogratulowali mu odwagi (i po cichu wyszydzili jego głupotę) i wysłali go samotnie do Lacedemonu, by prowadził rozmowy pokojowe z bogiem wojny.

Semaios zjawił się w głębi świątyni Persesa, sam, jedynie w kolczudze i dzierżąc w ręku sztandar. Bogini pokoju była skuta i przywiązana do ściany, gdzie Perses kpił sobie z niej i rzucał na około niej nożami. Gdy Semaios ujrzał Venetę, jego strach natychmiast odszedł i z determinacją zaczął żądać od Śmiercionośnego wyzwolenia bogini pokoju i wycofania się z walki. Perses tylko zaśmiał się głośno i uderzył Semaiosa gołą pięścią, powalając go na ziemię. Bóg wojny wyszydził się z Chorążego i jego brawury. Na dowód swojej siły i tego, że nikt mu się nie sprzeciwi, postanowił zgwałcić boginię pokoju na oczach Semaiosa. Gdy tylko zaczął odzierać z niej szaty, w Semaiosa wstąpił gniew. Przez chwilę nie wiedział, co ma zrobić, ale wtedy chwycił swój sztandar i jego ostry koniec - zwykle używany do wbijania flagi w ziemię - wbił w Persesa, przeszywając go na wylot. Bóg wojny zawył głośno z bólu i opuścił doczesne ciało, pokonany.

Semaios wyzwolił Venetę i w końcu wyjawił jej swoją miłość. Wkrótce potem, bogowie się pobrali i od tamtej pory żyli razem w szczęściu. Niektórzy mówią, że ich dzieckiem jest sam Pompus, promienisty, przewodnik, bóg zagubionych. Tymczasem Perses miał zakaz wstępu na Erberus przez długie lata, ale nauczył się jednej lekcji - nawet najbardziej niepozorny przeciwnik może wygrać z wojną i zaprowadzić pokój do domu.
A dyplomaci Olamu nauczyli się nieco innej lekcji, może nie do końca poprawnej - na wszelki wypadek, zawsze noś ze sobą sztandar.

Srebrne drzewo

Było kiedyś dwóch krasnoludzkich drwali, Ruryk i Olaf. Byli oni zawodowymi drwalami swojej wioski i dostali za zadanie ścięcie dużej sekcji lasu, aby na zimę wystarczyło dla ich wioski drewna na opał. Ponieważ byli oni najlepszymi drwalami w historii - i do dziś lepszego byś nie znalazł - byli oni w stanie dokonać tego zadania. Oni potrafiliby nawet cały las ściąć w jeden dzień, więc natychmiast przystąpili do działania. Trudzili się od świtu do zmroku, ale z łatwością zebrali zapas opału na całą zimę. Ruszyli w drogę powrotną do domu, ale wtedy Ruryk zobaczył coś dziwnego na horyzoncie. Krasnale zboczyły z drogi i poszły w kierunku dziwnego fenomenu, w końcu do niego dochodząc. W środku lasu stało wspaniałe, ogromne, srebrne drzewo. "Cóż za cudowne drzewo!" powiedział na ten widok Olaf. Ruryk był jednak bardziej pragmatyczny i zdecydował, że na dowód swojej wprawy jako drwale, muszą to drzewo ściąć i przynieść jego - bez wątpienia - magiczne drewno do domu.

Olaf próbował przekonać brata, by ten zaniechał tego planu - któż w końcu mógł zasiać takie drzewo? Ruryk jednak był nieugięty i zdecydował, że jego ambicja mu nie pozwala się teraz wycofać. Krasnoludy przystąpiły więc do ścinania drzewa. Choć pracowali całą noc i uderzali swoimi siekierami z całej siły, srebrne drzewo ani nie drgnęło. W końcu Krasnoludy się zmęczyły po pracy cały dzień i noc i rankiem usiedli, by najeść się i napić. Podczas posiłku, Olaf znów próbował nakłonić brata do odstąpienia, wspominając, że to drzewo musi być czyimś świętym drzewem, ale Ruryk był niezłamany - muszą ściąć to drzewo, nawet jeśli z czyjąś pomocą. Gdy Olaf zapytał co może mieć wystarczającą siłę, by ściąć to nienaruszalne drzewo, Ruryk odpowiedział "potrzebujemy Goliata!"

Bracia znaleźli Goliata i nakarmili go, a ten ruszył za nimi, aby ściąć srebrne drzewo. Goliat zabrał się do pracy i choć uderzał swoją siekierą w srebrne drzewo cały dzień, ono znów ani drgnęło. W końcu goliat się poddał i opuścił las, podczas gdy znów nadeszła noc i bracia poszli spać, by odpocząć. Następnego ranka, bracia znów się zastanawiali co dalej począć. Ruryk nalegał by dalej próbować ściąć to magiczne drzewo, ale Olaf prosił go o odstąpienie - "chodźmy w końcu do domu z tym drewnem, które mamy, albo nam je rozkradną!" Ruryk jednak dalej kontynuował - "Jeśli zetniemy to drzewo, nie będziemy potrzebowali tamtego już do końca życia!" Bracia więc dalej się zastanawiali, co dalej począć i w końcu ruszyli w góry, by znaleźć Giganta chętnego do pomocy.

W końcu znaleźli Giganta i obiecali mu część drewna ze srebrnego drzewa. Ognisty gigant ruszył więc z nimi spowrotem do lasu i cała trójka dotarła na miejsce o zmroku. Gigant zamachnął się siekierą i zionął ogniem w drzewo, ale ono znów ani drgnęło. Nie poddawał się jednak, i pracował całą noc, ale do samego ranka, nie zrobił drzewu nawet najmniejszego uszczerbku. W końcu poddał się i wrócił w góry, a bracia zostali sami, zastanawiając się, co począć. Szybko się zorientowali, że ich zapas opału na zimę został rozkradziony przez noc, ale Ruryk się nie poddawał. W końcu powiedział "jeśli krasnolud, goliat, ani gigant nie mógł ściąć tego drzewa, to tylko jedna istota może je ściąć - BÓG!" Olaf błagał brata o odstąpienie, mówiąc że to szaleństwo i że już stracili główny cel swojego zadania, ale Ruryk wyruszył do świątyni Caina, a Olaf - chcąc nie chcąc - ruszył za nim.

W świątyni Ruryk i Olaf zaczęli modlić się cały dzień do Caina i prosić go o zstąpienie do nich i ścięcie drzewa, z którym mają kłopot. Cain znał Krasnoludów, albowiem ich sława jako drwali dotarła aż do jego pałacu na Erberze, więc gdy prosili go o pomoc, nie omieszkał osobiście im się okazać. Zdumieni boską pomocą, rozradowali się, wiedząc że nie ma rzeczy niemożliwych dla bóstwa. Bracia szybko zaprowadzili boga honoru do srebrnego drzewa i zaprezentowali mu swoją sytuację, ale wtedy - ku ich zdziwieniu - bóg zagrzmiał gniewem.

"Jak śmiecie" - wyrzekł Cain - "nie tylko jawnie próbować ściąć MOJE ŚWIĘTE DRZEWO, ale macie czelność by prosić mnie o pomoc w tym bluźnierstwie!?" Krasnoludy zadrżały ze strachu i zaczęły przepraszać i błagać o nie zabijanie ich, ale na darmo. "Śmierć to byłaby dla was zbyt błaha kara!" wrzasnął bóg siły "Za karę za ten występek zamienię was obu w kamień i odtąd będziecie stali tu na przestrogę dla każdego, kto będzie śmiał zamachnąć się na moje święte drzewo!" Jak Cain rzekł, tak zrobił - i obaj bracia natychmiast zmienili się w posągi, z wyrazem strachu wiecznie zamrożonym na twarzach i rękami wyciągniętymi przed siebie na znak zakazu. Albowiem ambicja zawsze musi mieć cel - a gdy twój przyjaciel zwraca ci uwagę na twoje szaleństwo, weź go pod uwagę.


Może wkrótce będzie ich więcej - bo z drzewa genealogicznego* może powstać jeszcze wiele ciekawych historii.

* - Jeśli ktoś chce dostęp do wersji online tego drzewa, niech poda mi na PW swój mail. Z chęcią przyporządkuję go jednemu z bóstw, aby mógł drzewo obejrzeć z jego pozycji.
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 08.01.2012, 12:05:04 »

Mnie się bardzo podobało :D

Masz tego więcej? :]

Sangre poznał pewną wersję tragedii o trzech królach Mjolkeinu: Karlu, Jarlu i Thrallu. Do tego mam jakiś plan na inną przygodę Caina i Doliosa, no i z tego samego drzewa genealogicznego same piszą się inne historie. Więc gdy będę miał chwilę, może coś jeszcze "zapuszczę".
Wysłany przez: Dragwen
« dnia: 08.01.2012, 11:18:34 »

no pewno że sie na mit nadaje :P
w sumie to możesz w tym wątku wstawiać co ciekawsze mity. .
Wysłany przez: Haspen
« dnia: 08.01.2012, 03:22:38 »

Mnie się bardzo podobało :D

Masz tego więcej? :]
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 07.01.2012, 21:25:55 »

Dzisiaj w trakcie rozmowy z Sangre na GG, doszedłem do wniosku, że wypadałoby lepiej opracować genealogię bogów Olamu, jeśli mają być równie aktywni w świecie, co bogowie greccy. Zabrałem się więc za tworzenie drzewa genealogicznego i.... wow. Kilka godzin potem, stworzyłem całą masę pobocznych (i mniej pobocznych) postaci, które łączą inspiracje z mitów z całego świata, połączone w poplątane drzewo genealogiczne a'la bogowie greccy. Wraz z wieloma różnymi postaciami, zaczęły mi się same układać dla nich mity. Pomyślałem więc, że podzielę się historią z udziałem Caina, Pogromcy Gigantów (odpowiednik Thora), Doliosa Oszusta (odpowiednik Hermesa/Lokiego) oraz Safony Muzy (odpowiednik Artemidy) i jej małżonki, Aury.


Któregoś razu, gdy Cain i Dolios wędrowali razem po świecie, natrafili na wspaniałą świątynię postawioną w środku dziczy. Świątynia była zbudowana z drewna, ale jej kształty zdawały się nie zdradzać żadnych śladów ludzkiej interwencji, jak gdyby drzewa same urosły na kształt świątyni. Wiedząc, że tylko bogowie mają moc do wydania drzewom takich rozkazów, a świątynie to przecież domy bogów, Cain i Dolios zorientowali się, że musi to być tajna kryjówka jakiegoś bóstwa. Ponieważ byli do tego zmęczeni wielogodzinną podróżą przez nieokiełznaną dzicz, zdecydowali się zapukać do drzwi. Otworzyła im sama Safo, bogini myśliwych i druidów. Bogini już unosiła w górę łuk, ale gdy się zorientowała, że to nie żaden wścibski śmiertelnik znalazł jej kryjówkę, a inni bogowie, opuściła oręż i wpuściła ich do środka.

Cain i Dolios natychmiast zawołali o sutą ucztę przy przepięknym stole, który tak jak cała świątynia wyrósł sam z drzew. Safo i Aura postanowiły zachować się jak na gospodynie domu przystało i ugościć wędrujących bogów. Wkrótce na stole pojawiły się pieczenie, sałatki, rolady, wina, piwa i inne smakołyki, w ilościach, na które mogli sobie pozwolić tylko bogowie. Cała czwórka zaczęła wspólnie biesiadować i bardzo szybko Dolios wypił odrobinę za dużo wina i zaczął zalecać się do bogiń! Obie niezwykłe do męskich zabiegów kulturalnie odmówiły bogu krętaczy, ale on się nie zrażał i po cichu założył się z Cainem, że jeszcze tej nocy zdobędzie je obie.

W końcu i boginie wypiły nieco wina i zdradziły wędrowcom swoje najgłębsze zmartwienie. Ponieważ są dwiema żyjącymi razem kobietami, bez mężczyzny, nigdy nie będą mogły mieć dzieci. Cain natychmiast poderwał się od stołu i postanowił, że pomoże, w podzięce za gościnę. Ogłosił, że poprosi swego ojca, Wulkana, aby ten wykuł z brązu wspaniałe dziecko, które zadowoli obie boginie. Aura jednak szybko odmówiła - nie tylko nie chcą nadużywać potęgi wielkiego Wulkana, ale także dziecko wykute z brązu nie byłoby dla nich wystarczająco "prawdziwe". Safo szybko dodała, że dziecko z brązu byłoby zbyt twarde i nieczułe na naturę. Cain przeprosił i usiadł, gdy Dolios ogłosił, że ma rozwiązanie na ich trwogę.

Dolios powstał z głębokim ukłonem i ogłosił, że zna magiczną miksturę, która zmieni płeć bogiń, na ledwie ponad pół godziny. Mikstura niestety, jak twierdził Dolios, ma bardzo specyficzne warunki do działania. Obie boginie muszą tej nocy spać osobno i przy zgaszonym świetle. Muszą także zostawić swoje szaty na zewnątrz swoich sypialni. Gdy przyjdzie pora, Dolios poda jednej z nich miksturę, która zmieni ją w mężczyznę, a drugiej - miksturę, która umożliwi jej zajść w ciążę tej nocy. Boginie na to przystały, a Cain tylko się zaśmiał, wiedząc co knuje jego brat, i postanowił na noc opuścić świątynię i przenocować pod gołym niebem.

Gdy Cain wyszedł, a boginie zostawiły swoje szaty na zewnątrz i udały się do osobnych komnat, Dolios się przygotował. Sam wypił miksturę, która zmieniła jego głos na kobiecy. Po tym, założył na siebie szatę Aury i zakradł się do komnaty Safo z kielichem wody w ręku. Dolios wkradł się do łóżka bogini, szepcząc jej na ucho głosem Aury: "To ja, Aura, zostałam zmieniona w mężczyznę. Wypij tą miksturę, abyś mogła zajść w ciążę i oddaj mi się." Safo tak zrobiła, i oddała się Doliosowi. Wkrótce potem, bóg oszustów opuścił jej pokój i zmienił szatę na szatę Safony. Następnie zakradł się do komnaty Aury i wkradł się do jej łóżka, szepcząc jej na ucho: "To ja, Safona, zostałam zmieniona w mężczyznę. Wypij tą miksturę, abyś mogła zajść w ciążę i oddaj mi się." Aura także samo zrobiła, i również oddała się Doliosowi. On natomiast szybko opuścił jej komnatę po fakcie, wypluł resztki swojej mikstury by przywrócić swój głos, i przebrał się spowrotem w swoją szatę.

Następnego ranka Cain wstąpił do świątyni z całym pniem przygotowanym na opał i upolowanym wielkim dzikiem. Boginie dopiero się budziły, więc Cain zapytał jak przebiegła im noc. Obie zdradziły Cainowi, że plan Doliosa perfekcyjnie się powiódł i gdy zaczęły sobie opowiadać szczegóły minionej nocy, zorientowały się, że zostały oszukane - bo obie twierdziły, że to ta druga przybyła do jej łóżka. Rozgniewane, zaatakowały Doliosa, ale ten skrył się za Cainem, prosząc brata o pomoc. Ten jednak, cały czas śmiejąc się z sytuacji, postanowił tchórzliwego brata ukarać za jego podstęp i przytrzymał go w miejscu, gdy Safo strzeliła do niego z łuku w czułe miejsce. Wprawdzie Dolios strzałę szybko wyjął, ale podobno do dziś nosi w tym miejscu kolczyk. Bogowie tego samego ranka opuścili świątynię Safony. Choć Dolios zapłacił za swój występek, i tak wygrał zakład!

Tymczasem dziewięć miesięcy później, obie boginie urodziły zdrowe córki. Safo powiła córkę o imieniu Anna, a Aura urodziła córkę o imieniu Lucja. Choć spłodzone przez oszusta i krętacza, obie córki wyrosły na radosne dziewczęta, które po dziś dzień wiodą swoje matki podczas polowań w dziczy.


Jak na mój gust, wystarczająco brutalna i zboczona historia by pasowała na mit. ;]
Witamy!

Dostęp dla gości
Niezarejestrowani goście mają pełny dostęp do wszystkich zasobów, muszą jednak podawać odpowiedzi na antyspamowe pytania kontrolne. Zachęcamy do rejestracji, aby wygodniej korzystać ze strony, móc identyfikować się w naszej społeczności oraz móc modyfikować ustawienia strony pod swoje gusta.

Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszej strony oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać Cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem