Mój największy fart w grze miał miejsce w misji "Wojna peloponeska". Był to epizod w którym Spartę atakowali Persowie. Nieco przeceniłem swoje siły i moja armia będąc blisko rozbicia przepuściła jeźdźca i kilku piechurów. Owa grupa gości ze wschodu szarżowała na mój pałac, zatem wysłałem za nimi oddział pospólstwa, jeźdźca jednak nie byli w stanie dogonić. Pomyślałem sobie: "No ładnie, kawalerzysta zaatakuje mój pałac i witaj życie wasala!". Na szczęście moje, a nieszczęście dla persów, jeździec natrafił na myśliwego i rozpoczął się wspaniały pojedynek, który... Wygrał myśliwy. Pozostałymi wojakami zajął się plebs i tak oto Sparta została ocalona przez samotnego myśliwego, który później prawdopodobnie zginął w walce z dziką świnią.

Co do ostatniego nie jestem pewien, więc przyjmijmy, że w glorii i chwale upolował prosiaka i bezpiecznie wrócił do rodziny

Żałuję, że nie zapisałem jego imienia, imienia bohatera Sparty!
