Tura 28.
Dragwen:
[4] Morale Xaian Dragwena urosło i pozwoliło im na odparcie wstępnych ataków. Przyszłość jest jednak niepewna. [3] Podczas gdy na równiku Xei wypiętrzyło się kilka niewielkich archipelagów, [2] Dragwenowi znów nie udało się wyrzucić wojowniczych Xaian - planowali oni swoje dalsze ruchy, choć tymczasowo dali spokój swoim pobratymcom.
[1] Inspekcja umysłów Arborian zwróciła tylko chaotyczną, niezrozumiałą masę, która zawróciła w głowie Dragwena na pół tury. Całe szczęście większość tego czasu była poza jego kolejką.
[1] Pulsar poszybował w kierunku statku demonów, ale, ku szokowi obserwujących, demony przechwyciły pulsar jakimś promieniem grawitacyjnym, rozbiły go na czystą energię, po czym absorbowały tą energię statkiem. Z nową siłą, statek demonów przyspieszył. Znajdzie się na orbicie Don Korniszona za dwie tury.
Ziemek: [6] Blok krzemianów perfekcyjnie nadawał się na potrzeby Ziemka - skonstruowane z niego miasto nadaje się niemal na stan perfekcyjnej autarkii. Są w nim zarówno źródła pożywienia dla wszelakich form życia, jak i formy rozrywki i warsztaty dla rzemieślników - aż po zaawansowane technologicznie porty kosmiczne i siedziby władców.
Ja'Gha: [4] Księżyc poprawnie zawisnął nad Xeą, ale zdaje się być nieco zbyt mały - ledwo widać go z powierzchni.
KazuaR:
[3] Na powierzchni Don Korniszona powstało zaledwie jedno stanowisko obrony planetarnej. [5,3,6] Sugestie KazuaRa zostały przyjęte przez szamanów nad wyraz dobrze. Proroctwo zostało zapisane i rozpowszechnione wśród ludów, co nieco ich wystraszyło. Niechętnie się przez to zabierali to wytapiania metali i choć posiedli odpowiednią technologię, woleli broń z obsydianu. Natomiast rozwój cywilizacji rozpoczął się w zdwojonym tempie. Żyjąc w strachu przed inwazją, mieszkańcy rozpoczęli szybkie treningi militarne a także badania nad wszelkimi mechanizmami, które mogły im przyjść do głowy. Po ustaleniu pierwszego kodeksu, cywilizacja była na dobrej drodze by wkrótce dorównać Rzymowi.
Zu: [4] Około 33% energii Zu zostało zdepozytowane w jego niedokończonym "ciele", które stało się teraz kombinezonem.
[5] Pćmy i murkwie zawisły nad systemem Zoo w formacji, która zdawała się tworzyć sklepienie niebieskie.
[2] Niestety Straszaki nie mogły się dogadać w kwestii Komendy Głównej i [1] porzuciły swoje operacje przeciwko przybyszom, skłócając się pomiędzy różnymi kastami, które zaczęły malować swoje "twarze" na różne kolory na znak przynależności. [1] Z jakiegoś powodu, wszyscy chcieli zdobyć władzę nad pewnym konkretnym basenem, zwiększając tam liczbę starć. [2] Zbyt zajęci walką, zignorowali naukę algebry i mowy.
[6] Grupa, która wcześniej utrzymywała Chokobo, przejęła technologię komunikacyjną od Zu i zaczęła jej używać do prób potajemnej kontroli i doprowadzenia wszystkich Straszaków pod rozkazy ich stwórcy, którego nikt nie słuchał. Grupa ta nazwała samych siebie "The Communicati".
Asterion:
[6] Nowy Ask był perfekcyjnym okazem i w walce wręcz pokonał swojego żelaznego poprzednika i strącił go w otchłanie podziemi. [6] Ask i Embla z łatwością wykonali rozkaz swojego bóstwa, zasiewając całe tysiące nowych Krasnoludów. Momentalnie nowo powstała rasa rozpoczęła pracę nad budową swoich osiedli i wynajdowaniem podstawowych technologii.
[1,2,5,6] Tablica z brązu była dosyć niewyraźna - Asterion ma chyba za grube palce na tak delikatne dzieła. Historia nie tylko była niezrozumiała, ale wręcz mylna, opisując bardzo ufabularyzowaną wersję wydarzeń. Sekcja o bóstwach była kompletnie nieczytelna. Całe szczęście sekcja zakazująca czczenia cudzych bogów przed Asterionem zachowała się bardzo dobrze, aż w końcu najwyraźniejszym elementem był zakaz potępiania innowierców - nakaz tolerancji z pewnością będzie czołowym prawem krasnoludów z Medioterry.