Nieśmiertelne Gry Szukaj
Nieśmiertelne Gry

Autor Wątek: Opowiadania  (Przeczytany 10259 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« dnia: 07.12.2011, 21:40:53 »
Wiem, że dziwny temat i dziwny na niego pomysł.. ale pochwalmy się swoimi opowiadaniami :)
Bo ja dzisiaj napisałem fajne.


Zapach Igliwia

Irina wybiegła spod  małej chatki u stóp ogromnego wzgórza wznoszącego się nad Doliną Wschodzącego Słońca. Przebiegła chyłkiem przez oświetlone księżycem podwórko i zniknęła za pierwszymi drzewami lasu. Dziewczyna wiedziała, że za chwilę się zgubi, ale to nie miało dla niej najmniejszego znaczenia. Teraz najważniejsze było to, aby znaleźć się jak najdalej od tego przerażającego miejsca. Tak, Irina została tu siłą zawleczona przez nieznane stworzenie gdy zbierała o brzasku słońca jagody ze skropionych poranną rosą krzewów. Zauważyła na skraju skarpy ogromnego prawdziwka, więc podeszła i już wyciągała do niego swoje opalone ręce aby go zerwać gdy poczuła silne uderzenie w głowę i zagłębiła się w błoga ciemność…
Obudziła się przykuta łańcuchem do ściany w jakiejś mrocznej, zaniedbanej izbie o brudnych, ledwo przepuszczających światło oknach i małych, drewnianych meblach z – najprawdopodobniej– własnoręcznie wydrapanymi wzorami.
Szybko podążając wzrokiem po obskurnym wnętrzu – ku swojemu przerażeniu – zauważyła na ścianach powieszone ludzkie miednice a na starym, przygniłym stole czarkę z czaszki. Teraz – już całkiem wybudzona – wodziła wzrokiem po powieszonych u sufitu obojczykach, żebrach, kościach udowych i tym podobnym z rosnącym strachem. Nagle usłyszała ciche szczęknięcie i poczuła, że trzymający ją łańcuch… puścił. Niemal z ulga podbiegła do grubych, drewnianych drzwi by ku jej przerażeniu dowiedzieć się, że są zamknięte na cztery spusty.
Miała już rozpłakać się z bezsilności gdy kątem oka zauważyła przesuwający się cień na ścianie oświetlonej blaskiem księżyca…
Migiem obróciła głowę w stronę okna. I od razu pożałowała, że to zrobiła.
Zobaczyła masywną postać o krwistoczerwonych, błyszczących oczach, jednym, małym rogu na płaskim czole i szerokim uśmiechem. Okryta była niemal przeźroczystą przewiewną szatą. Postać ta stała prosto jak „na baczność” tylko… właśnie przymierzała się do tego, aby wybić okno swą ogromną łapą! Irina uskoczyła w kąt izby skalując się ze strachu i usłyszała dźwięk wybijanej szyby. Przekonana, że to już koniec zamknęła oczy i .. czekała.
Czekała i nic się nie działo.
Powoli uchyliła jedną powiekę. Za wybitą szybą nie ujrzała żadnej postaci. Drżącą dłonią wyciągnęła szklane odłamki które pozostały w otworze i wygramoliła się na zewnątrz.
Nie wiedziała, że właśnie od tego momentu rozpoczęły się Łowy….
I wróciliśmy do punktu wyjścia. Irina puściła się biegiem przez puste pole i zagłębiła się w wysokie jodły i rozłożyste sosny…
Nie zwracała uwagi na ostre kolce jeżyn, które już zdążyły ją mocno podrapać ani na wysokie po pas pokrzywy, które dotkliwie ją poparzyły. Czuła ciągle, że ktoś ją obserwuje, że ktoś ją śledzi, że za nią podąża… Nagle usłyszała przenikliwy ryk tryumfu kilkaset metrów za sobą. Przyspieszyła, gałęzie uderzały ją w biegu w twarz pozostawiając po sobie małe, pieczące szramy. Słyszała za sobą ciche charczenie i szybkie oddechy. Nie chciała tam spoglądać, po prostu biegła dalej w coraz bardziej ogarniającym ja przerażeniu.
Gdybyśmy spojrzeli na to wszystko z góry wiedzielibyśmy już, co spotka Irinę, której czarne włosy błyszczały w blasku księżyca. Widzielibyśmy, jakie niebezpieczeństwo czyha z tyłu, a nawet z przodu, jednak jej nie było dane to wiedzieć – nieświadoma biegła ku pewnej śmierci…
Dziewczyna nie mogąc się jednak powstrzymać popatrzyła za siebie – i gdy tylko ujrzała, co ją chce dopaść przyspieszyła dwukrotnie.
Zobaczyła ogromnego ni to wilka, ni niedźwiedzia, może nawet borsuka – coś pomiędzy tym wszystkim. Ogromne żółte, kocie oczy połączone z wściekłym wyrazem twarzy – czymkolwiek to było - wzbudziły by przerażenie nawet w sercach najmężniejszych wojowników jakich nosiła matka ziemia. Ogromne kły podobne do tych, które przed wiekami nosiły tygrysy szablozębne były umazane pianą wytaczającą się z pyska stworzenia a jego dwa ogony zakończone ostrymi jak brzytwa żądłami lśniły w blasku księżyca w pełni. Wielkie łapska obdarzone długimi pazurami niemal sięgały delikatnego ciała Iriny, która szalenie biegła przed siebie. Wiedziała, że nie ma już szans by umknąć temu stworzeniu, ale chciała żyć jeszcze te kilka sekund…
I wtedy zobaczyła.. przepaść. Miała milisekundy na zastanowienie się, jaki rodzaj śmierci woli – pożarcie przez ogromną, straszliwą bestię czy spadnięcie z wysokiej na kilkanaście metrów skarpy w dno płytkiego potoku zakończonego ostrymi kamieniami.
Zastanów się, co ty byś wolał w takiej sytuacji. Irina wybrała skarpę.
Z impetem po prostu biegła przed siebie i przy krańcu lądu silnie odepchnęła się od niego wlatując w przestrzeń…
Myślisz pewnie że to już koniec tego opowiadania, koniec istnienia Iriny. Grubo się mylisz.
Dziewczyna obejrzała się za siebie z satysfakcją by ujrzeć, że bestia również nie wyczuła niebezpieczeństwa i z głośnym kwikiem runęła w dół.
Irina wiedziała, że za kilka sekund zginie. Przed oczami mignęło jej całe dotychczasowe życie i pomyślała, że warto ten ostatni raz zwrócić się do Boga.
Zaczęła więc wyszeptywać słowa wyuczonej na pamięć modlitwy spadając coraz szybciej w stronę ostrych kamieni.
- .. strzeż od złego i zaprowadź mnie…
I nagle czas jakby stanął.
Chmury na niebie zatrzymały się, a Irina po prostu była zawieszona w przestrzeni nie mogąc nawet poruszyć palcem.
I zobaczyła Go. Skrzydlatą postać odzianą w lekką tunikę i mającą skórzane sandały na swych stopach. Postać ta  zbliżyła się do niej i powiedziała:
- Nie lękaj się Niewiasto, pokładaj ufność w Panu a On wybawi cię z wszelkiego niebezpieczeństwa...Kocha cię jako dziecko swoje ,nie pozwoli by stała ci się krzywda. On może unieść cię do góry niechaj tylko w twym sercu zakwitnie kwiat bezgranicznego Zaufania...
- Zgadzam się – rzekła zdziwiona Irina i przymknęła powieki. Zauważyła, że zrobiło się bardzo jasno, dobrze więc zrobiła zamykając oczy. Poczuła, że nie spada już w dół, - a unosi się w górę. Nagle zrobiła się bardzo senna, więc oddała się w całości unoszeniu i zasnęła w Panu…
Gdybyśmy widzieli to z przeciwległego brzegu doliny, zauważylibyśmy nagły przebłysk światła pochodzącego z niewiadomej strony i dziewczynę – najpierw spadającą z ogromną szybkością w dół i nagle – tuż przy dnie doliny – zaniknęłaby. Po prostu zniknęła…

A morał tej bajki jest krótki, i niektórym znany – uwierz w boga a będziesz przez niego kochany.

KazuaR

  • ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 543
  • Płeć: Mężczyzna
  • Not enough minerals.
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #1 dnia: 08.12.2011, 15:19:56 »
Taki religijny trochę. Tylko tekst z morałem mi nie pasuje do całości. Swoim "dziełem" się publicznie nie pochwalę, bo mnie ziemek zbanuje. o3o

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #2 dnia: 08.12.2011, 16:37:21 »
Ja ich troche mam więc za chwilę pewnie bedą tu tylko moje o,o

Niczym Marionetka

Podjechałam pod drzwi starego bloku z szerokim uśmiechem. Przez najbliższe kilka lat miałam tutaj mieszkać. Weszłam na starą klatkę schodową, na ścianach zobaczyłam wiele napisów, zdartą farbę a schody były brudne. Świetnie. Zaczęłam taszczyć walizki na drugie piętro, to właśnie tam miałam teraz zamieszkać. Po kilku rundach w te i wewte byłam całkowicie wykończona. wyciągnęłam swój nowy klucz, włożyłam w czarny zamek, przekręciłam i pchnęłam drewniane drzwi. Buchnął stary zapach o dłuuugiej historii...  Moim oczom ukazało się nawet przytulne, miłe wnętrze, łazienka, kuchnia, pokój, mały korytarz i.. tyle. Korytarz.. Całkiem zwykły korytarz - szafki wbudowane na zawsze w ścianę, drewniane panele wtapiające je w tło, wejście do kuchni z prawej, do pokoju z lewej a do łazienki na wprost. Weszłam do małej kuchni - wszystkie szafki zawieszone, sprzęt rozłożony, to samo w pokoju i łazience. Mieszkanie - cud. Wniosłam walizki do przytulnego, urządzonego już wnętrza i zaczęłam się rozpakowywać...

Rozpakowana, odświeżona, szczęśliwa oglądałam jakiś odmóżdżający serial w tv. Usłyszałam nagle dzwonek. Pierwszy gość w moim domu! W podskokach dotarłam do drzwi i popatrzyłam przez judasza. Zobaczyłam małe, blondwłose stworzenie z wielkimi, niebieskimi oczami i małymi ustami ubraną w zieloną sukienkę w brązowych pantofelkach. Zdziwiłam się, co chce ode mnie mała, na oko ośmioletnia dziewczynka. Przekręciłam klucz w zamku i otwarłam szeroko drzwi z uśmiechem.
- Dzień Dobry, dziewczynko. Jaki jest powód twojej wizyty... - Zdumiona patrzyłam w osłupieniu na starą, pomarszczoną siwą babuleńkę w chusteczce z motywem róż w obdartych ciuchach pochodzących najprawdopodobniej z lumpexu. Kobieta robiła poważną minę, patrzyła na mnie małymi, brązowymi oczkami. Otwarła swe siwe usta i powiedziała roztrzęsionym głosem:
-  Młoda Dziewczyno, odejdź z tego przeklętego miejsca! One zwisają... One patrzą.. Śmieją się.. - Stara pani zaczęła się trząść. Pomyślałam, że jest obłąkana i zapytałam:
- Ale.. Kto zwisa? Śmieje się, patrzy? O czym pani mówi!? - Ona tylko uniosła roztrzęsioną rękę, pokazała coś za mną i z szaleńczym krzykiem pobiegła w dół klatki schodowej. Drzwi do mojego mieszkania zamknęły mi się przed nosem, a ja podskoczyłam ze strachu. Obróciłam się szybko za siebie. Zobaczyłam moją zwyczajną obitą panelami ścianę i małą kukiełkę pajacyka którą przywiozłam z domu leżącą na stoliku.

Zrobiłam sobie kawę. Myślałam o starej kobiecie i małej dziewczynce z klatki schodowej. Czego ona mogła tak się wystraszyć? Mojego pajacyka? Mojej pamiątki z odpustu? Gdy byłam mała, mama zabrała mnie do Tuchowa na wielki, coroczny trwający tydzień odpust. najpierw poszłyśmy do kościoła, a raczej klasztoru, jednak jedyną rzeczą jaka mnie tam zainteresowała była ruchoma szopka. Szopka w lipcu! dla dziecka była to wielka atrakcja. Później wybrałyśmy się do wesołego miasteczka i wygrałam tam pajacyka rzucając piłeczkami do celu. Nagle... Usłyszałam stukot na korytarzu. Z przerażeniem obróciłam głowę w tamtą stronę. Zobaczyłam małą, kolorową, kauczukową piłeczkę odbijającą się po dywanie w moją stronę.. Usłyszałam cichy chichot.  Popatrzyłam na drzwi - w moim pokoju przesunął się mały, drobny cień a piłeczka przestawszy się odbijać potoczyła się pod szafkę kuchenną. Drzwi do pokoju zatrzasnęły się i zgasło w nim światło. Przerażona, oblana potem, z nogami jak z waty powoli udałam się w stronę pokoju. Powoli, mokrą, zimną dłonią przekręciłam klamkę z głośnym skrzypnięciem i uchyliłam drzwi do pokoju. szybkim ruchem włożyłam rękę w ciemność i zaświeciłem światło. Nie było tutaj żadnej żywej istoty która mogła poturlać zabawkę.. Był to mój, dopiero co urządzony pokój. Jednak coś mi tu nie pasowało. Popatrzyłam na telewizor. Na nim siedziała mała kukiełka przedstawiająca clowna z uroczym uśmiechem od ucha do ucha. To nie była moja kukiełka...

Zadzwoniłam do koleżanki i opowiedziałam jej o dziwnych zdarzeniach rozgrywających się w moim nowym mieszkaniu. Powiedziała że tak jest zawsze, słyszy się dziwne dźwięki i czasami nawet ma się przywidzenia. Kazała mi popatrzeć pod szafkę czy jest tam piłeczka i jeszcze raz spojrzeć na clowna. Po zabawkach nie było ani śladu... Szczęśliwa miałam już wyłączyć telefon gdy usłyszałam cichy, dziewczęcy głosik recytujący bez zająknięcia przerażające zdania...
- a jak gasisz światło w pokoju to one są przyczepione do sufitu... a jak gasisz światło w pokoju... - Przerażona z krzykiem wyłączyłam telefon i rzuciłam go na podłogę. Roztrzaskał się na trzy części - część właściwą, tylna obudowę i baterię. Zrezygnowana, oblana zimnym potem uklękłam, złożyłam telefon i go włączyłam. Dostałam od kogoś SMS-a. Otwarłam wiadomość od nieznanego mi numeru i zobaczyłam jedno zdanie. Jedno, jedyne zdanie które wprawiło mnie w przerażenie. "Szczerzą do ciebie zęby uśmiechnięte od ucha do ucha za twoimi plecami..".. Gdy tylko to zobaczyłem zaczęłam energicznie rozglądać się we wszystkich kierunkach usuwając przerażającą wiadomość od nieznanego. Nic nie zobaczyłam. Nic oprócz mojej maskotki clowna. Podeszłam do niej, kucnęłam i popatrzyłam mu w oczy.
- Nie będziesz się do mnie szczerzył? Tak, jesteś grzecznym clownem.. - Pogłaskałam go po wypchanej główce i skierowałam się w stronę łazienki.

Wykąpana, przebrana w koszulę nocną z ręcznikiem w dłoni otwarłam drzwi do pokoju, włączyłam radio i rzuciłam się zmęczona na łóżko. Jednak po zastanowieniu odłożyłam ręcznik na bok i zaświeciłam lampkę nocną gasząc "duże" światło. Ehh, jaki zwariowany dzień. Małe dziewczynki, stare babki, białe piłeczki, umalowane kukiełki.. W radiu skończyła się świętej pamięci Amy Whitney-house i usłyszałam cichy głos dziewczynki.. Roztrzęsiona miałam już rozwalić radio na tysiąc kawałków gdy zorientowałam się, że to tylko Anna Blue. Zagłębiłam się bardziej w mojej pierzynce i popatrzyłam w kierunku drzwi. zobaczyłam stos kartonów używanych do przeprowadzki.. Ehh, muszę je gdzieś wynieść, tylko zastawiają miejsce. Nagle jeden z kartonów sam się przewrócił! Przerażona wytężałam wzrok w głębie kartonowego pudełka.. Patrzyłam, patrzyłam i nagle usłyszałam. Nie puszczali w radiu już żadnej piosenki. Teraz słyszałam cichy głosik małej dziewczynki.. A ten głosik szeptem recytował "gdy tylko zamykasz oczy kukiełki powoli spuszczają się na długich cienkich sznurkach.. Jedna z nich niemal dotyka swoją twarzą twojego nosa, patrzy na ciebie swoim pustym, świdrującym wzrokiem..." - Z krzykiem podbiegłam pod kontakt i wyrwałam kabel zasilający radio. Nastała cisza.. Jednak usłyszałam dźwięk turlającej się piłeczki. Popatrzyłam na kartonowe pudełko które wcześniej samoistnie się przewróciło.. Wytoczyła się z niego mała, kolorowa kauczukowa piłeczka i podążyła powoli pod moje łóżko... Patrzyłam w osłupieniu na stos pudełek. Zdecydowana wstałam z łóżka, ubrałam się i poczęłam wynosić kartony na ulice. Nie miałam lepszego pomysłu - musiałam po prostu pozbyć się ich z korytarza. Niech sąsiadki się śmieją - było mi wszystko jedno. Gdy w moim pokoju nie było już żadnych pudełek ani kauczukowych piłeczek zgasiłam światło, zamknęłam oczy i już miałam zapaść w głęboki sen, gdy usłyszałam z ulicy kołysankę. Nuciła ją zapewne mała dziewczynka... Otwarłam migiem oczy i wszystko zamilkło. Ehh, już przez te wszystkie dziwne sytuacje mam zwidy... Wreszcie udało mi się zasnąć... A usypiała mnie cicha kołysanka dochodząca zza zamkniętych drzwi na korytarz...
 
 Wstałam wcześnie rano rozmyślając o dziwnych rzeczach rozgrywających się w moim nowym mieszkaniu. Przebrałam się w nowe, czyste ubrania i poszłam zrobić sobie kawę do kuchni. Usiadłam na krześle pod oknem i zaczęłam czytać gazetę nie myśląc już o wczorajszych wydarzeniach. Nagle usłyszałam kroki. Spojrzałam na mały korytarz i ujrzałam ją. Była to ta sama dziewczynka, jaką widziałam wczoraj przez judasza stojącą przed drzwiami mojego mieszkania. Teraz stała na korytarzu patrząc na mnie wielkimi, świdrującymi niebieskimi oczami.
- Dzień dobry, dziewczynko. Jak dostałaś się do mojego mieszkania? Co cię sprowadza? - Dziewczynka milcząc patrzyła na mnie stojąc prosto. Nagle, nie wiadomo z jakiego powodu, wybuchnęła najgłośniejszym, najstraszniejszym śmiechem jaki kiedykolwiek słyszałam. Śmiała się głośnio i śmiała, i jak nagle zaczęła, tak nagle przestała. Obróciła sie w stronę łazienki i - stawiając mechanicznie kroki - zaczęła kroczyć powoli stawiając ciężkie kroki jak marionetka. Otwarła sobie drzwi, przeszła przez nie i zamknęły się za nią z głośnym hukiem. Zdziwiona, z otwartymi ustami podeszłam pod drzwi, otwarłam je i ujrzałam ją w nienaruszonym stanie. Na klozecie siedziała kukiełka pajacyka, ta sama, którą widziałam wczoraj na telewizorze. Popatrzyłam w lustro i moje usta otworzyły się jeszcze szerzej.
Na lustrze było słowo. Jedno, jedyne słowo napisane palcem na zaparowanej powierzchni. "POMÓŻ"...

Od kilku godzin szukałam w internecie informacji na temat mojego przypadku i zadawałam pytania na portalach społecznościowych.. Szukałam informacji, jak pomóc nieznanej mi dziewczynce... Musiałam jej pomóc. Po pierwszym incydencie w korytarzu było ich więcej. Dziewczynka chodzi jak marionetka po całym domu, od czasu do czasu wybuchając niepohamowanym, przerażającym śmiechem. Dowiedziałam się, że jest to choroba zwana zespołem Angelman'a. Dziewczynka czasami wyciąga z kieszeni w swej zielonej sukience małą kauczukową piłeczkę i odbija ją od podłogi.
Teraz do mnie podeszła i patrzy na mnie swoimi wielkimi oczami. Nic nie robi, po prostu patrzy.
- Umiesz pisać? Mówić? Dziewczynko!? - Przyłożyłam jej ręce po obu stronach głowy i popatrzyłam w jej oczy. Ona nagle zaczęła przeraźliwie piszczeć. Robiła to przez jakieś dziesięć sekund a ja myślałam, że stracę słuch. Jak zwykle, nagle przestała i szepnęła niemal nie ruszając ustami:
- Pomóż mi, proszę... - Poczułam nagle niepohamowane wzruszenie. Poczułam, że moje oczy powoli stają się wilgotne.
-  Jak mam ci pomóc? - przerwałam na chwilę, ponieważ dziewczynka zaczęła się spazmatycznie śmiać - Co mam zrobić?
- One mnie nie chcą puścić.. Mamusia na mnie czeka.. One tu są... - Dziewczynka podeszła nienaturalnym chodem do ściany i pokazała na sufit. Mrucząc pod nosem "One tu są" zdecydowanym ruchem położyła jedną nogę na ścianie, potem drugą i natychmiast dla niej zmieniła się grawitacja. Podeszła tak do kąta, włożyła rękę w ciemność i szybkim ruchem sięgnęła w ciemność. Pod moje nogi spadła mała marionetka przedstawiająca clowna. Druga, trzecia, piąta... Dziewczynka wyrzucała kolejne kukiełki które - jedna po drugiej - dosłownie zapadały się pod ziemię. Nagle śmiejąc się skoczyła na ziemię i - jak to w jej zwyczaju - poszła do łazienki, zamknęła drzwi i wszystko zamilkło... A ja padłam na kolana i rozpłakałam się z żalu.. Jak mogłam pomóc tej biednej dziewczynce?

Poszukałam, poszperałam i znalazłam. Znalazłam w internecie informacje o rodzinie która mieszkała tutaj przede mną. Matka i dwoje dzieci - chora na zespół Angelman'a córka i syn. Syn przebywa aktualnie w domu dziecka, kobieta nie żyje. Popełniła samobójstwo po wcześniejszym zamordowaniu córki we własnym mieszkaniu. Podała dziewczynce dla jej dobra silną truciznę (tu niezrozumiałe słowo) zamiast syropu. Córeczka kochająca wszelkiego rodzaju lalki i kukiełki umarła przytulając się do jednej z nich, umalowanej na clowna. pochowano ją razem z nim. Jednak - tu moje własne przemyślenia - clown nie pozwala jej "przejść dalej", przetrzymuje ją na tym świecie trzymając jej ciała z całej siły. A ja już wiedziałam, co mam zrobić...
Był już wieczór. Ubierałam się ciepło słuchając cichej kołysanki którą nuciła dziewczynka chodząc tam i spowrotem po korytarzu. Gdy przechodziłam obok dziecka, ono przystanęło i patrzyło na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Tak, idę ci pomóc. Gdy wrócę będziesz już daleko, daleko stąd. Będziesz u mamusi. - Dziewczynka po raz pierwszy uśmiechnęła się bez psychopatycznego śmiechu. Powiedziała cicho "dziękuję" i znów zaczęła nucić swoją kołysankę...

Stałam przed bramą starego cmentarza na przedmieściach i patrzyłam na zawiłe wzory na bramie zakończonej ostrymi szpicami. Byłam przemoknięta do suchej nitki ponieważ pogoda o prostu wiedziała, jaki moment wybrać aby bardziej mnie wkurzyć. Będzie trudniej. Przeszłam przez skrzypiącą bramę i znalazłam się na Miejscu Świętym, które za chwilę miałam zbezcześcić. Od razu skierowałam się do budki na "narzędzia" grabarza. Drzwi były zamknięte, więc z komicznym wyrazem twarzy wybiłam okno ciężkim męskim obitym kozakiem. Pierwszy raz w życiu ciężko zgrzeszywszy, wzięłam potrzebne mi narzędzia "zbrodni", wyrzuciłam je przez rozbity otwór i wróciłam na ulewę. Narzędzia zostawiłam przy budce a sama wybrałam się na poszukiwania grobu Anieli Jasińskiej...

Naprzeciwko mnie leżała rozbita na pięć kawałków marmurowa płyta nagrobna pod którą spoczywały zwłoki Anielki. Usunęłam kawałki na bok i wbiłam łopatę w namokniętą ziemię...
I kopałam... pierwsza łopata. czwarta łopata. osiemnasta łopata. trzydziesta szósta łopata. Stałam w półtorametrowym dole w który zaczęła zbierać już się woda. Robiło się coraz niebezpieczniej jednak musiałam pomóc zagubionej dziewczynce. Nagle usłyszałam przytłumioną melodię, podobną do tej, którą nuciła Aniela na moim korytarzu. Ba, tą samą! Zaczęłam szybszym tempem kopać i po kilku minutach  usłyszałam dźwięk uderzenia w pusta przestrzeń. teraz czekało mnie najtrudniejsze zadanie - wyciągnięcie trumny z bajora pełnego wody i nasiąkniętej ziemi.  Wbiłam haki w skrajne miejsca i zaczęłam mozolne ciągnięcie. Kołysanka towarzyszyła mi w każdym kroku, zaczęłam już nawet nucić ją w rytm.. Nagle usłyszałam siarczyste plaśnięcie, woda wlała się w zagłębienie po trumnie a ona leżała tylko w małej warstwie błota, jednak była w połowie odsłonięta. Wyłamałam wieko i melodia kołysanki stała się jeszcze głośniejsza. Najstraszniejsze nie było ciało Anieli w stanie zaawansowanego rozkładu. Nie. Najstraszniejsze było to, że melodię ową nucił drewniany pajacyk umalowany na clowna. Szybkim ruchem zamknęłam dłoń na jego tułowiu i wyszarpnęłam z żelaznego uchwytu małej dziewczynki... Teraz czekała mnie najtrudniejsza część - wyjście z dwumetrowego dołu.. jednak byłam na to dobrze przygotowana. wzięłam ze składziku  drabinę którą właśnie przystawiłam z komicznym uśmiechem do ścianki. wyszłam, kopnęłam drabinę spowrotem w dół i zostawiwszy tam narzędzia udałam się w stronę leżącego w zaschniętych liściach pajacyka...Deszcz przestał już padać, ale on był nadal mokry, jednak przygotowałam się i na tę okazję. Skierowałam się w stronę składziku grabarza i wyciągnęłam z torby którą tu zostawiłam butelkę czystego denaturatu... Włożyłam kukiełkę przez otwór do środka, oblałam ją całą zawartością łatwopalnej cieczy i podpaliłam całość zapalniczką którą wcześniej zostawiłam w torbie. Gdy kukła zajęła się ogniem usłyszałam straszliwy ryk wściekłości dochodzący z nikąd. W kilka sekund cały składzik zajął się płomieniami , a ja usłyszałam obok siebie cichy, ledwo słyszalny szept: "Dziękuję"... Popatrzyłam w stronę z której moim zdaniem wydobył się dźwięk. Zobaczyłam słup czystego światła który kierował się w stronę nieba... I wtedy właśnie usłyszałam wycie syren...

- Więc twierdzisz, że zbezcześciłaś zwłoki Anieli J. Aby pomóc jej w dalszej drodze do zbawienia? Hmm.. ciekawe... - Powiedział policjant siedzący naprzeciwko Karoliny Sośnickiej. Zanotował już ciekawą opowieść dwudziestolatki. - A spaliła Pani składzik aby pozbyć się marionetki? - Zaczął ssać czubek swojego długopisu. Ciemnowłosa dziewczyna odpowiedziała:
- Aniela jest mi wdzięczna za pomoc której jej udzieliłam. Może Pan mi nie wierzyć, ale ja mówię prawdę!  Jak pan może nie rozumieć, jakie nieszczęście przeżywała ta biedna dziewczynka! - Policjant zaczął się głośno śmiać. Podszedł do drzwi, otworzył je i po chwili znalazł się po drugiej stronie. Karolina usłyszała jeszcze przytłumione słowo "szpital"...

Pani Aleksandra podjechała pod obskurny budynek starego szpitala psychiatrycznego. Przyjechała z synem, aby mógł po raz pierwszy odwiedzić w szpitalu swoją siostrę. Adaś zawsze marzył o tym spotkaniu, ostatnio widział Karolinę, gdy miał pięć lat i tak naprawdę pamiętał ją tylko ze zdjęć. Właśnie wkroczyli z mamą przez wielkie szklane drzwi do starego budynku. Skierowali się do recepcji.
- Dzień dobry, przychodzimy na spotkanie z Karoliną Jasińską. - Kobieta w białym ubraniu tylko skinęła głową i odpowiedziała:
- Chodźcie za mną, Karolina czeka na Panią w sali numer 116.- Przeszli w milczeniu przez kilka korytarzy i znaleźli się naprzeciwko żółtych drzwi z zakratowaną szybką na wysokości oczu. Kobieta otworzyła je i weszła pierwsza do białego pomieszczenia. Przy stole siedziała na oko dwudziestopięcioletnia kobieta o ostrzyżonych na jeża brązowych włosach i zbłąkanym wzrokiem. Kobieta ta nie przypominała w niczym wesołej dziewczyny ze zdjęć które Adaś widział w domu. Przypominała raczej wrak człowieka ubrany w niebieską koszulę i przewiewne spodnie w tym samym kolorze. Pani Aleksandra powoli podeszła do krzesła naprzeciwko kobiety i gestem zaprosiła syna , aby usiadł. Ten zrobił to, co mu nakazano i popatrzył na swoją siostrę.
- Karolina? Karolina, słyszysz mnie? To ja, twój brat, pamiętasz mnie? - Kobieta popatrzyła na niego wybałuszonymi oczami i nagle.. Nagle zaczęła się głośno, przerażająco śmiać. Pielęgniarka krzyknęła na korytarzu, by wezwać więcej funkcjonariuszy i kazała wyjść gościom z pokoju. Karolina powoli wstawała z krzesła nie przestając się śmiać ani na sekundę.  Kopnęła z całej siły stół który potoczył się pod ścianę i chaotycznym ruchem wybiegła z pomieszczenia. Jedenastoletni Adaś widząc, co się dzieje zaczął płakać, inni pacjenci którzy aktualnie znajdowali się na korytarzu zaczęli głośno krzyczeć. Oszalałej kobiety nie powstrzymała nawet żywa bariera z funkcjonariuszy. Niczym Menada wyskoczyła przez drzwi wejściowe, zwolniła trochę i teraz można było dostrzec, że porusza się jak marionetka. Szalona kobieta widząc nadjeżdżający tir wyskoczyła na drogę i z przerażającym chichotem rzuciła się pod nadjeżdżający samochód...


Może nie najlepsze ale wielu sie podobało.
A ten morał w tamtym.. nie mogłem się powstrzymać :)

ziemek8

  • Administrator
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 1567
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #3 dnia: 08.12.2011, 19:43:07 »
Oczywiście nie mam nic przeciwko opowiadaniom w Offtopicu, ale jeżeli dotyczą jakiś gier to można niektóre wyciągnąć z działu Offtopic. ;)
Możesz tworzyć nowy wątek na każde opowiadanie, no chyba, że masz jakiś pomysł na ten wątek.
Jeżeli tych opowiadań masz rzeczywiście wiele, możemy pomyśleć o jakimś nowym dziale (niekoniecznie poddział Offtopicu (patrz pierwsze zdanie ;) ).

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #4 dnia: 08.12.2011, 21:15:01 »
jest ich wiele, ale nie odnoszą się do gier - chociaż mogę napisac kiedyś creepypastę o Zeusie :>

Kalontas

  • Demiurg
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 395
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #5 dnia: 08.12.2011, 21:17:08 »
Jeszcze nie czytałem, ale jak mi odpowiesz na jedno pytanie, to przeczytam.
Co to ma być "creepypasta"?
What we want is a story that starts with an earthquake and works its way up to a climax.

KazuaR

  • ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 543
  • Płeć: Mężczyzna
  • Not enough minerals.
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #6 dnia: 08.12.2011, 21:22:34 »
Creepypasta? To nie wiesz? ;D

Creepypasta to taka historyjka typu miejskich legend przeznaczona do wrzucania jej gdzie popadnie by straszyć że na przykład odpowiednia ilość mieszkańców, drachm oraz postawienie określonych świątyń w danej kolejności wyssie Ci duszę przez nos. ;p

edit: tutaj masz przykładową creepypastę opisującą Diablo II. ;)

[LINK]

Kalontas

  • Demiurg
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 395
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #7 dnia: 08.12.2011, 21:29:20 »
Tylko słyszałem o creepypastach, że ktoś napisał, ale nigdy sam nie czytałem. :P
What we want is a story that starts with an earthquake and works its way up to a climax.

KazuaR

  • ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 543
  • Płeć: Mężczyzna
  • Not enough minerals.
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #8 dnia: 08.12.2011, 21:47:30 »
Ja czytałem kilka, głównie te dotyczące Fallouta. W tej wiki w moim poście wyżej jest coś koło 300 creepypast o grach.

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #9 dnia: 10.12.2011, 13:20:02 »
Miałem napisać o zeusie a napisałem jakąś matrixowatą >.<
Poza tym pisałem 15 minut o.o

*Nagranie z taśmy 612* *słychać cichy, damski głos*
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego nie pamiętasz okresu, gdy byłeś niemowlęciem?
Odkryłam, że żyjemy w zakłamanym, nieprawdziwym świecie, stworzonym specjalnie przez Nie.  I żałuję, że poznałam Prawdę.
Otóż wszystko, co znasz, wszystko, co czujesz, widzisz , słyszysz – jest stworzone przez Nie.
Możesz mi nie wierzyć, ale ja znam prawdę.
One robią to, gdy jesteśmy mali.
Nasze prawdziwe Matki (trzymane przy życiu tylko po to, by rodziły) , których nie znamy, w prawdziwym świecie,  którego nie znamy,  muszą oddawać swoje dwu-trzy-letnie dzieci na Wielką Gorbę. One tak to nazwały. Biorą dzieci do specjalnego miejsca, w którym TO robią.
Przeszczepiają.
Otwierają głowy naszym dzieciom i wyjmują mózg. Zamiast niego wkładają Maszynę, a umysły składują w magazynach.
Potrzebne im są, by przeżyć. Nie jedzą ich, jak w wielu filmach „grozy” w naszym świecie wymyślonych przez tych, którzy znają cząstkę Prawdy.
Nie, One  z nich  powstają.
Umysły składowane w magazynach są hermetycznie zamknięte w małych, wodnych środowiskach, gdzie wstrzykują To. To otula mózg przeźroczystą błoną i formuje się.
Po sześciu miesiącach jest gotowe.
Wtedy One To budzą do życia.
A To kpo kilku latach staje się takie, jak One.
Mam mało czasu, idą tu. Będę Matką. To dzieje się z kobietami, które odkryły Prawdę. Muszę powiedzieć wam jeszcze jedno, najważniejsze.
Czym jest Maszyna?
Maszyna to specjalnie przygotowana plątanina kabli, dysków, kół i diod.
To ona pokazuje nam nieprawdziwy świat.
A naprawdę leżymy całe życie na metalowych pryczach w środku Domu Ciał.
Nie ruszamy się, nie śnimy, nie czujemy, gdy ktoś odgryza nam dłoń.
Jednak nasze oczy są ciągle otwarte.
A widzimy tylko to, co każe widzieć nam Maszyna.
Nie pamiętamy okresu niemowlęctwa, ponieważ.. On pozostał w naszym prawdziwym umyśle, który posiada teraz jedna z Onych.
Słyszę Je.
Nadchodzą.
Możesz nie wierzyć w to, co ci przekazałam.
Jednak pamiętaj…
Twoje ciało czeka na swoją kolej. Czeka zamknięte w Domu Ciał.
Jeśli zechcesz poznać prawdę… Musisz uciec.
Musisz wydostać się Szybem, który odnalazłam.
Wydostać się na powierzchnię. A wtedy biec jak najdalej od tego miejsca.
Bo wiesz.. jest jedno miejsce.
Specjalne miejsce, do którego one nie mają wstępu.
A gdy się do niego dostaniesz, będziesz bezpieczny.
Mi się prawie udało, jednak nie zdążyłam. Są na korytarzu.
A tym miejscem jest..
*słychać krzyki i tupot wielu nóg*
*Koniec nagrania*

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #10 dnia: 19.12.2011, 22:27:48 »
Czy czasami gdy idziesz z pracy, w nocy, przez polną drogę oświetloną nikłym blaskiem księżyca nie wydaje ci się, że rosnące obok dróżki wysokie trawy przypominają ci kształt postaci diabła?
Czy gdy byłeś dzieckiem nie widziałeś w półotwartej szafie potwora „ułożonego” z wiszących ubrań?
A może obok twojego domu rośnie drzewo, które „ma” coś na kształt twarzy?
Pamiętasz jeszcze, że gdy byłeś dzieckiem każdy podejrzany kształt w twoim ciemnym pokoju - gdy układałeś się do snu - przypominał ci jakąś niestworzoną istotę?
Mama zawsze zostawiała zaświeconą lampkę obok twojego łóżka, uchylała drzwi na rozświetlony korytarz…
A teraz siedzisz przed komputerem, czytasz ten tekst i przypominasz sobie. Tak, przypominasz sobie, co mieszkało pod twoim łóżkiem, co chodziło nocą po twoim pokoju i stało nad tobą patrząc w twoją twarz, gdy smacznie spałeś.
Popatrzyłeś zapewne we wszystkie ciemne kąty, pod łóżko, na półotwartą szafę.
Widzisz ubrania? Kształt potwora?
Jako dziecko widziałeś wszędzie potwory, demony, duchy, wampiry… wszystko, co nasunęła twoja wybujała wyobraźnia . Patrzysz na kurtkę w szafie. Jest to całkiem zwyczajna kurtka, jak tysiąc innych zwyczajnych kurtek.
Prawda jest inna.
Kurtka nie jest zwyczajna.
My właśnie tak się ukrywamy…
A ona teraz też widzi, że na nią właśnie patrzysz…

KazuaR

  • ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 543
  • Płeć: Mężczyzna
  • Not enough minerals.
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #11 dnia: 22.12.2011, 20:30:16 »
Dragwen, a jak postępy z creepypastą? ;>

Dragwen

  • Gracz
  • *****
  • Wiadomości: 166
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Opowiadania
« Odpowiedź #12 dnia: 22.12.2011, 21:19:44 »
a zapomniałem o tej zeusowej +.+

zrobię może w święta, na razie nawet nie mam pomysłu.

 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek
Wpisz litery widoczne na obrazku:
Napisz malymi literami ile to jest dziesiec odjac dwa (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre dwa):
Napisz malymi literami ile to jest osiem odjac osiem (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre trzy):
Napisz malymi literami ile to jest cztery odjac cztery (na koncu (bez spacji) dopisz cyfre trzy):
Napisz malymi literami ile to jest piec odjac dwa (na koncu (bez spacji) dopisz liczbe osiemdziesiat trzy):
Napisz malymi literami ile to jest piec odjac jeden (na koncu (bez spacji) dopisz liczbe sto osiem):

Witamy!

Dostęp dla gości
Niezarejestrowani goście mają pełny dostęp do wszystkich zasobów, muszą jednak podawać odpowiedzi na antyspamowe pytania kontrolne. Zachęcamy do rejestracji, aby wygodniej korzystać ze strony, móc identyfikować się w naszej społeczności oraz móc modyfikować ustawienia strony pod swoje gusta.

Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszej strony oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać Cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem