Dziennik | ziemek8
Wyniki na koniec lata
Oczywiście to nie tylko statystyki z tego lata, ale z całego roku (od sierpnia 2010).
Tego lata grałem jakiś czas (jak zawsze wcześniej) tylko Zergiem, potem na chwilę przerzuciłem się na Protossa, by w końcu grać wybierając zawsze rasę losową. Oto moje statystyki:
245 meczy wygranych Zergami.
76 meczy wygranych Protossami.
50 meczy wygranych Terranami.
Z 371 meczy 1v1 jakie rozegrałem w 108 z nich wybierałem rasę losową.
Napisz komentarz
Awansowany
Dostałem awans do ligi platynowej StarCrafta II. 
Uzupełniając swoją historię z tego wpisu dopowiem, że zaraz jak kupiłem grę - po 5 meczach sprawdzających - dostałem się do ligi złotej. Wtedy (sierpień 2010) bardzo szybko dostałem awans, najpierw do ligi platynowej, potem do diamentowej. Jednak kiedy zaczął się rok akademicki nie miałem tyle czasu na grę. Przez to, w marcu, zostałem zdegradowany do ligi platynowej. Kiedy znowu zacząłem grać, byłem tak bardzo bez formy oraz odcięty od najnowszych taktyk, że po kilku przegranych meczach trafiłem do ligi złotej. Teraz w końcu - 8 września 2011 - dostałem znowu awans do ligi platynowej.
Napisz komentarz
9 zwycięstw pod rząd
Przez dwa kolejne dni nie przegrałem ani jednego meczu. Po dziewięciu zwycięstwach z 22 miejsca w swojej dywizji wspiąłem się na 3. W każdym z tych dziewięciu meczy wybierałem losowanie rasy. Wygrywałem i Terranem, i Protossem, i oczywiście swóim ulubionym Zergiem.
Napisz komentarz
Zerglot
Zerglot to nazwa osiągnięcia, które można zdobyć za stworzenie Zealota zaczynając grę Zergiem. (Zerg + Zealot = Zerglot)
Nawet nie wiedziałem, że można używać chronobusta na budynkach Zergów! 
Napisz komentarz
Zdegradowany w StarCraft II
Kiedyś to były czasy... Byłem w TOP8 swojej diamentowej1 ligi!
Niestety z czasem straciłem swoją pozycję. Zostałem zdegradowany do ligi platynowej.
W nowym sezonie (który rozpoczął się 27 lipca) dostałem się do ligi platynowej...
... Niestety, pare dni temu zostałem zdegradowany do ligi złotej.
Ale kto by się nie cieszył złotem?!

1 Jest 7 lig - od najsłabszej: brązowa, srebrna, złota, platynowa, diamentowa, mistrzowska i arcymistrzowska. Mistrzowska na pewno nie jest dla "niedzielnych" graczy, a w arcymistrzowskiej są praktycznie tylko profesjonalni, pałnoetatowi gracze.
Napisz komentarz
Kampania StarCraft II
Dzisiaj udało mi się zdobyć ostatnie osiągnięcie kampanii StarCraft II Wings of Liberty. Było nim ukończenie wszystkich misji na najtrudniejszym poziomie trudności: "brutalnym". Jak można się spodziewać - największy problem sprawiła mi ostatnia misja: "Ostateczna rozgrywka", gdzie należy bronić artefaktu przez 30 minut. Przed chwilą udało mi się ją ukończyć.
Uwaga. Spojlery w tekstach na obrazkach.
Napisz komentarz lub zobacz wszystkie komentarze (1)
Wakacyjne granie
Cały ostatni miesiąc zagrywałem się w swoje ulubione klasyki. Na samym początku był Re-Volt. Wszystkie wyścigi każdego championship'u wygrywałem za pierwszym razem (prawie wszystkie...) zawsze w trybie "simulation". Niestety nie pojaździłem sobie swoją ulubioną Hummą - cztery razy wygrywałem ostatni championship tylko po to by w trakcie ładowania animacji na koniec gra się wyłączała bez zapisywania.
Kolejna była seria Splinter Cell w składzie: część pierwsza, Pandora Tommorow i Chaos Theory. Miło było się znowu poskradać. Jak zawsze najciekawsze było przechodzenie misji bez zabijania kogokolwiek (kwatera główna CIA w części pierwszej). W Chaos Theory udało mi się przejść misję na najtrudniejszym poziomie trudności z oceną 100% (ale była to tylko pierwsza misja - ta najkrótsza). Na koniec pobawiłem się trochę kodami i pooglądałem sobie różne mapy w lotu ptaka.
Potem było Original War. Niesamowicie było przypomnieć sobie ten genialny klimat! Całe kampanie (Amerykanów, Rosjan oraz krótką kampanię Przymierza) od początku do końca. Oczywiście na najtrudniejszym poziomie trudności. Niepodołałem tylko pod koniec - z 34 misji na "Mistrzu strategii" nie przeszedłem 6 kończących każdą z 3 kampanii. Gdy ukończyłem kampanię... rozpocząłem ją jeszcze raz. (: Tym razem na najłatwiejszym poziomie trudności, chcąc przejść jak najszybciej nie wczytując gry (dodatkowa odznakapo ukończeniu misji). Na koniec pobrałem kilka modyfikacji, m.in. Arabską kampanię, większość jednak jest bardzo krótka lub niedokończona, ale i tak warte są uwagi.
Kolejną grą był Zeus Pan Olimpu. Ciężko opisać w słowach jak bardzo uwielbiam tą grę. Od 2002, każdego roku gram w nią conajmniej kilkadzisiąt godzin. Nie mogło więc jej zabraknąć. Przeszedłem kilka kampanii, oczywiście na poziomie trudności "bóg"; grałem w kilka misji stworzonych przez graczy, m.in. misje Haspena (link), które polecam; zbudowałem pare miast na mapach gier otwartych w pogoni za "naturalnym miastem". Zeus nigdy mi się na dobre nie znudzi.
Potem przeszedłem do Age of Empires. Tak, to pierwsze z 1997 roku. Nie grałem w nie już tak długo jak w poprzednie gry, ukończyłem tylko jedną kampanię. Szybko przeszedłem do pierwszego StarCrafta, gdzie po ukończeniu kilku misji zagrałem pare razy na Battle.necie. Miałem tam takie szczęście, że na trzy mecze jakie rozegrałem 1v1 wszystkie trzy wygrałem, a nie grałem w pierwszego StarCrafta od ponad roku.
Wszystkie te gry zdecydowanie można nazwać już starymi grami, średni rok wydania tych gier zawyża tylko StarCraft II, którego kampanię kończę już chyba czwarty raz. Średnia ta to 2002 rok.
Stare gry nie tracą swojego uroku.
Napisz komentarz lub zobacz wszystkie komentarze (1)
Kolejne mecze StarCraft II
Oczywiście porażkami chwalić się nie będę, dlatego powiem, że wygrałem dzisiaj dwa - nieźłe moim zdaniem - mecze. Zanim jednak przejdę do nich, pochwalę się czymś innym. Jakiś czas temu udało mi się dostać do Diamentowej ligi StarCrafta!
Będąc już w niej chwilę zauważyłem, że w najwyższej - diamentowej lidze istnieje największe rozwarstwienie. W lidze tej grają - jak widać - tacy jak ja - niedzielni gracze (tylko dlatego, że mam jeszcze wakacje, gram więcej niż pare meczy w tygodniu
), ale spotkać można także najlepszych zawodowych graczy. Czasami rozgrywam takie mecze, po których na ekranie widnieje już tylko napis "Porażka", a ja nie wiem jak - to co zobaczyłem - jest możliwe (i nadal bynajmniej - nie był to zawodowy gracz, który mnie tak rozłożył).Wracając do tych dwóch wygranych przeze mnie meczy. W obu grałem jak zawsze Zergami. W pierwszym przeciwko Zergowi, w drugim przeciwko Protosowi.
Replay ZvZ - kiedy zobaczyłem, że przeciwnik buduje dosyć wcześnie drugą bazę w tzw. "naturalu" pomyślałem, że go trochę przycisnę i rozpocząłem masową produkcję Zerglingów. Po paru próbach doszedłem do wniosku, że jego taktyka Kręgowiji i Królowych (z umiejętnością leczenia) dobrze się sprawdza przeciwko moim Zerglingom. Postanowiłem stworzyć Hydraliski. Dzięki zniszczeniu skał grodzących drugie wejście do bazy przeciwnika, mogłem szybko dostać się tam swoimi Hydraliskami. Trzymając blisko Zerglingi i nie pozwalając im wbiec pomiedzy Królowe, Kręgowije i Zerglingi drugiego gracza ostrzeliwałem pozycje wroga Hydraliskami.
Niedługo potem miałem wystarczające siły by uderzyć frontalnym atakiem na bazę główną.Replay ZvP - Od samego początku nastawiłem się na Hydraliski. Na tej mapie Protos lubi zastawiać rampę do bazy głównej budynkami, które Hydraliski potrafią szybko zniszczyć. Uratowało mnie to przed Promieniami Otchłani, które przeciwnik wysłał w nadziei na brak uzbrojenia przeciwlotniczego (ze strony Zergów poza Królowymi i budynkami obronnymi nie ma możliwości atakowania powietrza bez transformacji Wylęgarni na następny poziom). Wiedząc, że przeciwnik poświęcił dużo surowców na produkcję lotnictwa poszedłem do ataku, który po jakimś czasie został odparty dzieki Kolosom. Jak Kolosy to Karakany - jak najszybciej przestawiłem się nań. Dzięki temu, że w międzyczasie zbudowałem kolejne bazy zbierające surowce, miałem ich dosyć dużo i moja armia Karakanów bardzo szybko rosła. Nawet 4 Kolosy nie miały szans akatkując Karakany zamiast Hydralisków na tyłach.